Kredyt na chwilę czy na dłużej?

Często, gdy stoimy przed okazją kredytu, zastanawiamy się, czy brać go na krótszy czy na dłuższy okres. Tego typu rozterki przed przystąpieniem do umowy z bankiem lub firmą finansową są zupełnie normalne. Właściwie nie ma chyba na świecie osoby, która choć raz nie wzięła w życiu choć najdrobniejszej pożyczki. Zobowiązanie bankowe na dłużej nazywamy popularnie kredytem. Umowy podpisane z bankami na krótsze okresy popularnie zwane są pożyczkami. Przystępując do rozmowy z konsultantem bankowym, powinniśmy mieć świadomość naszych własnych zarobków. Rata spłacanego kredytu powinna być dostosowana do stanu naszego konta, aby należności kredytowe nie pochłaniały wszystkich lub większości naszych funduszy. Każdego miesiąca musi nam przecież zostać jeszcze jakaś określona kwota na życie oraz codzienne potrzeby. Pożyczka ma sens wtedy, gdy chcemy pożyczyć niewielką sumę pieniędzy na sprawy doraźne i chwilowe i jesteśmy w stanie zwrócić bankowi pieniądze w ciągu miesiąca. Zazwyczaj tyle się daje czasu w przypadku pożyczek z niskim procentem, czasem czas spłaty może wynosić nawet dwa miesiące.

Jak to jest naprawdę z tymi pożyczkami?

Gdy wchodzimy na stronę z pożyczkami, widzimy, że każdą należność zaciągniętą przez Internet trzeba spłacić w ciągu kilkudziesięciu minut. Takie są jasne zasady i od nich nie uciekniemy. Zdarza się jednak, że nie jesteśmy w stanie jednorazowo wyłożyć środków na spłatę należności. Największą głupotą będzie w tej sytuacji unikanie kontaktu z wierzycielem. Trzeba koniecznie wysłać maila z zapytaniem, czy należność da się rozłożyć na raty, a jeszcze lepiej będzie zadzwonić do przedstawiciela danego banku lub firmy finansowej. Poprzez mail lub telefon pokazujemy, że jesteśmy rzetelnymi kredytobiorcami i że można nam zaufać. Jest to bardzo pożyteczne dla budowania pozytywnej opinii także w Biurze Informacji Kredytowej. Zazwyczaj w ciągu kilku dni od zapytania na naszą pocztę elektroniczną przychodzi dokument do wydrukowania i potwierdzenia, gdzie jasno zostaje określone, na ile rat została rozłożona nasza pożyczka i w jakich dniach każdego miesiąca jesteśmy zobowiązani ją spłacać.

W jakim banku kredyt hipoteczny?

Kredyty na mieszkania dla młodych.

Młodzi ludzie w wieku 20 – 30 lat skazani są często na wieloletnie wynajmowanie mieszkań. Przebywanie przez wiele lat na stancjach jest w praktyce wyrzucaniem pieniędzy za okno, ponieważ to, co dajemy na czynsz oraz rachunki, w żaden sposób się nam nie zwraca. W pewnym momencie przychodzi taki moment, gdy młody człowiek zaczyna marzyć o swoim własnym koncie, o końcu tułaczki, mieszkaniu kątem u rodziców czy współdzieleniu mieszkania ze znajomymi. W zakupie pierwszego własnego mieszkania pomóc może kredyt pożyczka na nieruchomość. Tego rodzaju usługi oferują liczne firmy finansowe, zajmujące się profesjonalnym udzielaniem produktów polepszających nasze warunki codziennego bytu.

Czy opłaca się młodej osobie brać kredyt?

Oczywiście, że tak! Niezależnie od tego, na jak długo jest brany kredyt, spłacamy go w naszym własnym interesie. To znaczy po prostu, że pieniędzy nie dajemy komuś innemu, nie przepadają one za oknem, ale są działaniem dla naszego dobra. Spłacając kredyt przez wiele lat pracujemy na samych siebie, bo po całkowitym uregulowaniu należności względem banku jesteśmy wolni, jednocześnie zatrzymując nabyte mieszkanie już na zawsze. Nikt nie może nas wyrzucić, ani wypowiedzieć umowy najmu, ponieważ jesteśmy u siebie. To bardzo ważne dla naszego poczucia bezpieczeństwa.

Finansowe wyżyny procentowe? Wcale nie!

Wiele osób, które jeszcze nie zaznajomiły się ze zjawiskiem współczesnych kredytów mieszkaniowych dla młodych twierdzi i powiela nieaktualny już schemat myślowy, że odsetki za kredyt na mieszkanie spłacany przez wiele lat są niebotyczne. W stosunku do odsetek kredytów tego typu, obecnych i lansowanych na rynku około dwadzieścia lat temu, współczesne odpowiedniki są niekiedy mniejsze o ponad 10%! Specjaliści finansowi twierdzą, że w kolejnych latach stopa procentowa kredytów na nieruchomości będzie się jeszcze bardziej zaniżała. Nie pozostaje więc nic innego, jak rozglądać się za pierwszym mieszkaniem, jeśli nie chcemy w wieku czterdziestu lat obudzić się bez dachu nad głową!